2009-05-18Dlaczego Kroll?

Do momentu oddania głosu w wyborach do Parlamentu Europejskiego, mamy trzy problemy do rozstrzygnięcia:
  - Czy wziąć udział w tych wyborach?
  - Na jaką partię oddać swój głos?
  - Którego kandydata z tej partii poprzeć?
Postaram się refleksyjnie, choć bez politycznej poprawności, na te pytania odpowiedzieć.

Idź na wybory

Wymienione problemy, to sprawy, które nas martwią. Najbardziej jednak niepokoi nas sprawa naszej obecności na wyborach. Stajemy przed dylematem: postąpić po obywatelsku, czy tak jak większość obywateli – pozostać w dniu wyborów w domu, odwracając się tym samym plecami do partyjnych klik, myślących głównie o swoich korzyściach materialnych i ideowych. Osobiście uczestniczyłem we wszystkich dotychczasowych wyborach, nie wziąłem tylko udziału w referendum europejskim. Było wtedy tyle linii podziału, tyle kłótni i głupiej argumentacji, że postanowiłem w tym „cyrku” nie uczestniczyć i nie poszedłem na to referendum. Usprawiedliwiałem swoje postępowanie tym, że jako Ślązak i przedstawiciel mniejszości niemieckiej, nie tylko mam europejską mentalność, ale także od dawna należę do europejskiej Wspólnoty. Kiedy już opadły emocje, doszedłem do wniosku, że postąpiłem źle i samolubnie, bo mieszkając w Polsce, powinno mi było zależeć na tym, żeby wszyscy jej obywatele mogli korzystać z dorobku Unii Europejskiej. Starałem się ten błąd naprawić, biorąc udział w pierwszych w Polsce wyborach do PE. Było nas jednak za mało, żeby powstrzymać inwazję dużej gromady sceptycznie nastawionych do Europy przedstawicieli LPR, Samoobrony i PiS. Europosłów – „ patriotów” z tych ugrupowań wybrali nam w większości nieobecni. Prawdziwi Polacy mają to do siebie, że są za, a nawet przeciw Unii Europejskiej - za unijnymi pieniędzmi, a przeciw unijnym porządkom. Tę smutną prawdę próbują skrywać pod płaszczykiem walki o polskie sprawy i polskie wartości. Mistrzami w tworzeniu takiej filozofii są Lech Wałęsa i bracia Kaczyńscy. Najwyższy już czas, by zadbać nam samym o nasz śląski interes, a zarazem podziękować za otwarcie drogi do wolności i normalnego życia bez barier i granic, za możliwość swobodnego podróżowania po Europie i świecie. Czas podziękować także za to, że nie musimy już uczestniczyć w upokarzających procederach przy przekraczaniu granicy z Niemcami, gdzie mieszkają miliony naszych krewnych i byłych sąsiadów. Jeżeli uważamy się za ludzi przyzwoitych, to 7. czerwca powinniśmy naszej starej Europie, biorąc udział w wyborach, za to wszystko podziękować.

Głosuj na PSL – lista nr 2

Drugi nasz problem – na jaką partię oddać głos – nie powinien nam nastręczać większych trudności. Skoro w Polsce utrwaliła się zasada, że swój głosuje na swojego, a nasz kandydat jest na liście PSL, to logika wskazuje, że na tę listę należałoby oddać swój głos. PiS i SLD są partiami beznadziejnymi i takimi pozostaną, dopóki nie zmienią swoich przywódców. Aktualnie ich szanse na sprawowanie rządów w Polsce i reprezentowanie naszych interesów w PE są mocno ograniczone. PiS – zamiast programem – reklamuje się swoim prezydentem. Trzeba być ślepym i głuchym, żeby przyjmować za dobrą monetę dyrdymały, głoszone w mediach przez większość liderów tej partii. Nie lepsi są liderzy SLD - Grzegorz Napieralski i Wojciech Olejniczak. Chociaż nie przepadają za sobą, to zgodnie współdziałają, gdyż wiedzą, że za zły wynik wyborczy SLD winni będą obydwaj. Szkoda tylko, że ich współpraca ogranicza się do obrzydzania nam Platformy. Wiemy, że PO nie jest partią naszych marzeń, ale tylko ona może dzisiaj Polsce zapewnić silne wpływy w PE. Jednak opolska Platforma, wystawiając tylko jednego kandydata do PE, zakpiła ze swoich wyborców. Pokazała, że to jej liderzy wskazują przyszłego europosła, a nie zwykli ludzie lub jak kto woli- nieoświecone masy. Szczególnie kpiąco PO potraktowała TSKN, dając mu do zrozumienia , że ich kandydat może niepotrzebnie wywołać ducha dziadka z Wehrmachtu. Pozostaje jedynie zapytać, czy kandydująca w Krakowie z pierwszego miejsca listy PO - Róża Maria Grafin von Thun und Hohenstein , potrafi na czas wyborów schować swoich „ dziadków” w szafie. Dyskusyjną subtelność Platformy wykorzystało PSL, przyjmując Henryka Krolla na swoją listę.
I tak oto opolska Platforma skłania tysiące swoich dotychczasowych wyborców – ludzi, którzy na ludowców nigdy by nie głosowali - do oddania głosu na listę PSL. Na razie Platforma nie musi się kierować rozumem i może sobie na takie polityczne fanaberie pozwalać.

Udzielmy poparcia Krollowi

Tylko silny może sobie pozwolić na luksus politycznej głupoty. Mniejszość niemiecka silna nie jest i już dawno gubi się w meandrach wielkiej polityki. Aby skończyć z „taplaniem” się na obrzeżach głównego nurtu polskiej polityki, mniejszość niemiecka musi skutecznie zademonstrować swoją polityczną obecność w Polsce. Aby tak się stało, jej członkowie powinni gremialnie pójść na wybory i zagłosować na Henryka Krolla. Wielu będzie zapewne pytać : dlaczego Kroll? Odpowiedź jest prosta. Po pierwsze – nikt inny nie chciał kandydować, a po drugie, mało kto z członków mniejszości niemieckiej nadaje się na europosła, tak jak on. Trzeba nam też przestać kierować się zawiścią i zrzędzić, że on już dość zarobił. Jak nie on, to być może zarobi ktoś, kto dostanie się do PE głównie dlatego, że nie lubi Niemców ani Ślązaków. Są też opinie, że Kroll wielu członkom mniejszości wyrządził krzywdę. Sądzę, że mnie też. Nie muszę go za to nienawidzić, jest w końcu politykiem, a nie dobrodziejem. Jego obecność w Strasburgu byłaby o wiele lepszym rozwiązaniem dla nowych liderów TSKN, niż obecne bezceremonialne traktowanie się na opolskim mniejszościowym majdanie. Krollowi swego poparcia m.i. udzielili: przewodniczący TSKN Norbert Rasch, poseł Ryszard Galla, wicemarszałek woj. Józef Kotyś. Zachowali się poprawnie politycznie, czego nie można powiedzieć o byłym strzeleckim pośle M.N. Największym prestiżem w Polsce od lat cieszą się ludzie nauki, ich opinie wiele dla nas znaczą. Na stronie internetowej Henryka Krolla- www.henrykkroll.eu znajdujemy następującą opinię prof.dr hab. Gerharda Bartodzieja: „Wśród opolskich kandydatów do PE Kroll jest jedynym, który może dobrze i samodzielnie rozumieć i reprezentować interesy całej opolskiej ziemi, ludzi zarówno z większości jak i mniejszości. Kroll dobrze radzi sobie w Warszawie, Bonn i Berlinie, a także Radzie Europy w Strasburgu. Jestem przekonany, że Kroll poradzi sobie dobrze w Parlamencie Europejskim”. Tę opinię uzupełnia dr Stanisław Jałowiecki – socjolog i polityk, który uważa, że Kroll zna, jak mało kto, smak opolskiej ziemi i udowodnił, że potrafi walczyć o nasze wspólne dobro.
Sądzę, że logiczna i głęboko przemyślana argumentacja prof. Bartodzieja i dr Jałowieckiego w pełni uzasadniają kandydaturę Henryka Krolla na europarlamentarzystę. Reszta należy do nas.

Bernard Sojka – „Beczka”